Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Uwielbiam weekendowe śniadania, w niedziele zwykle przygotowuję gofry lub naleśniki. Wtedy śniadanie przedłuża się do południa, a my celebrujemy wspólnie ten czas. Soboty jednak to czas na wyjście z domu. Po całym tygodniu obowiązków i rozpoczynania dnia od gotowania standardowej owsianki dla Basi, przychodzi pora na odmianę. Soboty to dzień bez garów, dzień na nowe doznania smakowe i pośniadaniowy spacer całą rodziną.

the cool cat (2 of 5)

Staram się wyszukiwać coraz to nowe miejsca na te nasze sobotnie poranki. W ostatni weekend trafiłam jednak na prawdziwą perełkę na Powiślu – Restauracje z kuchnią międzynarodową – The Cool Cat. Zachęcona recenzją Maćka, który napisał, że mógłby nad tą knajpą zamieszkać, wiedziałam, że muszę ją odwiedzić. Pierwsza okazja zdarzyła się wieczorem jeszcze w tygodniu, gdy trafiliśmy do restauracji po godzinie 21. Basia została z dziadkami, my mieliśmy kilka spraw na mieście i bardzo zgłodnieliśmy. Przed wizytą napisałam z pytaniem czy dostanę więcej niż jedną opcję wegańską. Odpisali, że zdecydowanie! Wystarczy zapytać kelnerki i prawie każde danie można dostosować.

Na miejscu okazało się, że właściwie tylko zupy na bulionie nie można zmienić na wersje wegańską, a tak to wszędzie można pokombinować i zamienić mięso na tofu.

Odwiedzając The Cool Cat, koniecznie spróbujcie Bao (zdjęcie główne) czyli azjatyckich bułeczek gotowanych na parze. Wybór jest duży, jednak ja stawiam na przygotowanego w menu klasyka wege tofu (14zł) – czerwona kapusta, chrupiące tofu z panko i rzepa (pamiętajcie, żeby zaznaczyć, że chcecie wersje wegańską). Jakie to jest dobre!!!  Na drugie danie zamawiam zamienione na tofu flaki w panko (22zł), z makaronem stirfry w emulsji z orzechów lasowych i piklowaną marchwką (najlepsza!). Makaron dla mnie jest nieco za słodki, jednak tofu i marchewka idealnie współgrają i tak się najadam połową porcji, że resztę zabieram na wynos. Do picia zamówiliśmy lemioniadę ananasowo-ogórkową, która moim zdaniem jest ideałem lemoniady (podawana bez cukru, przygotywana na bazie soku). W trakcie pierwszej wizyty obejrzeliśmy menu śniadaniowe i już wiedzieliśmy, że wrócimy w weekend.

the cool cat (4 of 5)

Gdy nastał weekend, tym razem ponownie bez Basi, wybraliśmy się spragnieni bao do Cool Cata. Czekało tam na nas ogromne zaskoczenie, cała karta poświęcona weekendowym śniadaniom – zestaw azjatycki, meksykański i śródziemnomorski. Łuki wybrał od razu meksykański, bardzo mu smakował! Jednak ze względu na duże ilości mięsa i nabiału, ja decyduje się na coś zupełnie innego. Na początek zamawiam znane wam już wege bao (stęskniłam się za nim przez te kilka dni!), a na „drugie”;) quinoe z hummusem buraczanym, jarmużem i awokado (15zł) (pomijam przy tym tradycyjnie serwowane jajko). Bardzo szybko na stole pojawia się niepozornie wyglądająca mieseczka pełna kolorów. Takie śniadanie może pobudzić od samego patrzenia. Jednak dalej jest tylko lepiej – znana mi już z makaronu piklowana marchewka (muszę poznać przepis!), idealnie wymasowany z sosem jarmuż (taki sposób przygotowania zupełnie zmienia jego charakter), bardzo dobrze wyważony hummus, połówka awokado i solidnie doprawiona czerwona komosa ryżowa. Całość posypana dymką, kolendrą i liśćmi pachnotki. Nikt mi nie powie, że wegańskie śniadania są nudne, bez wyrazu czy mało sycące. Zajadam się każdym kęsem! To śniadanie było tak zaskakujące i tak bardzo przemyślane, że zdecydowanie będę do niego wracać. Do śniadania wzięliśmy jeszcze dwie kawy na mleku sojowym.

the cool cat (1 of 5)

Poza aspektami jedzeniowymi, uważam, że w The Cool Cat panuje świetna atmosfera niewymuszonego luzu. Stoliki stoją blisko siebie, jest też kilka większych, które goście ze sobą dzielą. Zdziwiłam się jak dobrze mi się tam jadło zarówno w ciągu tygodnia w godzinach późno wieczonych jak i w weekend z samego rana. Obsługa robi naprawdę dobrą robotę, są bardzo pomocni i widać, że szybko pracują. Dzięki temu nawet bez rezerwacji udało nam się w weekend znaleźć stolik, chociaż jadąc na miejsce dzwoniłam z pytaniem czy jest coś wolnego, w odpowiedzi usłyszałam, że ludzie tak szybko przychodzą i wychodzą, że nie wiadomo! Całe doświadczenie było tak sympatyczne i relaksujące, że nie zdenerwowałam się zupełnie gdy kelnerka podała mi kawę na mleku bez laktozy zamiast na sojowym (poznałam po pierwszym łyku!), niesamowicie zachowali się też gdy Łuki wychodząc do łazienki zostawił połówkę swojego churrosa, jak się okazało na później. Stolik został sprzątnięty, a ja przez Łukiego oskarżona o niepilnowanie churrosa, na którego miał bardzo ochotę! Dzięki szybkiej reakcji obsługi udało się ugasić tę awanturę w zarodku ;) Łuki dostał zupełnie nowego churrosa z dużą ilością czekolady i był przeszczęśliwy.

the cool cat (3 of 5)

Zdecydowanie planujemy wrócić, bo ciekawią mnie inne śniadaniowe opcje np. jaglanka, o której słyszałam same zachwyty.

The Cool Cat

ul. Solec 38, Warszawa Powiśle

tel. 575 703 721

Profil FB