Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Uwielbiam zwiedzanie miejsc nieznanych. Gdy jestem gdzieś pierwszy raz to albo rezerwuję sobie dużo czasu i staram się zobaczyć wszystko w odpowiednim dla siebie tempie, albo mam mniej czasu i wybieram zwiedzenie kilku głównych atrakcji by następnie przejść w tryb „na luzie” i po prostu poczuć klimat miejsca. Warto mieć chwilę, żeby się w jakimś miejscu ponudzić, albo po prostu trochę odsapnąć i pożyć tak jak lokalni mieszkańcy. Jest to jedyny sposób by nie tylko zobaczyć miasto, ale naprawdę je poczuć.

Jak to zrobić by być turystą w Rzymie, a mimo to odpocząć? Zobaczyć fajne miejsca, dobrze zjeść i poznać zwyczaje ludzi, a wieczorem nadal mieć siłę by poczytać książkę? Już Wam mówię!

rzym (1 of 3)

Chodź małymi uliczkami.

Rzym to bardzo stare miasto, widać to na każdym kroku. Jego uliczki są tak stare, że w niektóre nie można wjechać samochodem, dlatego, że się po prostu nie zmieści na szerokość. I chociaż może to być trochę mniej praktyczne gdy potrzebujemy szybko gdzieś dotrzeć, to dla mnie te uliczki mają najwięcej uroku. To w nich spotkałam chyba każdego typu rzymianina. Od zarabiającego na życie graniem na gitarze, po biznesmena spieszącego się do pracy. Ludzie naprawdę żyją w tych starych budynkach, oni naprawdę chodzą tymi wąskimi uliczkami. Czasami warto się w nich zgubić i po prostu chłonąć atmosferę miasta. A w chłonięciu atmosfery nie przeszkodzi nam żaden hałas od ulicy, a spędzanie czasu w ciszy z dala od silnych bodźców to dopiero relaks! To tam jest ten prawdziwy duch Rzymu – w wyłożonej kostką brukową wąskiej uliczce. A i tak dojdziecie tymi uliczkami wszędzie tam gdzie dojechalibyście główną drogą, jedynie zajmie Wam to nieco więcej czasu.

 

Zaszyj się w małej knajpce.

Włochy to jedzenie, Rzym to makaron i pizza. Tu życie toczy się wokół jedzenia. By oszczędzić sobie nerwów i czerpać z tego jak najwięcej przyjemności omijaj bardzo turystyczne lokalizacje. W restauracjach znajdujących się przy dużych atrakcjach turystycznych zapłacisz za jedzenie więcej, nie spotkasz prawdziwych włochów i prawdopodobnie nie zjesz tak smacznie jak w bardziej kameralnym, autentycznym miejscu. Dla mnie ideałem autentycznego miejsca jest niewielka pizzeria Da Baffetto mieszcząca się w pobliżu Piazza Navona. Mogłabym spędzić cały dzień obserwując uwijających się przy produkcji pizzy włochów i chłonąć klimat tego miejsca zajadając się przepyszną marinarą. Gdy mamy ochotę na włoskie śniadanie to też naśladujmy włochów, zobaczmy gdzie w pobliżu naszego mieszkania zbiera się najwięcej z nich. Szybko odkryjemy, która kawiarnia jest najlepsza na poranne espresso i słodkie cornetto. Włosi zdecydowanie stawiają na słodkie śniadania!

rzym (2 of 3)

Odwiedź Zatybrze.

Natrętni sprzedawcy i tłumy turystów? Nie na Zatybrzu. Dzielnica miasta znajdująca się po przeciwnej stronie do wszystkich najpopularniejszych zabytków i… stacji metra. Trochę taka Warszawska Praga, która przeżywa swoje drugie życie. Miejsce, do którego mało, który turysta trafia, a jednak większość znajdzie w niej coś dla siebie. Kręte uliczki, piękne budynki, smaczne jedzenie w restauracjach i dużo, dużo szczegółów i „smaczków”. Znacie te książeczki dla dzieci, gdzie rysunki są bardzo szczegółowe i jako dziecko przy każdym ponownym czytaniu wypatrywaliśmy coraz to nowe przedmioty? Z tym właśnie kojarzy mi się spacer Zatybrzem. Obrazy i rzeźby pochowane w zakątkach uliczek i budynków, zabytki w zaskakujących miejscach, pranie rozwieszone między budynkami… Jednym słowem tradycja, spokój, prawdziwe życie, stary Rzym. I chociaż nie zapuszczałabym się w te rejony nocą, to w ciągu dnia koniecznie spróbujcie. Pójdźcie na spacer, a później zaszyjcie się w Cajo e Gajo, zjedzcie pyszny makaron i czekajcie aż przygaszą światła, postawią Wam na stoliku świeczkę, zaproponują limoncello (oczywiście na trawienie ;)) i chłońcie atmosferę tego miejsca. Wypijcie lampkę wina, poobserwujcie ludzi, będzie cudownie!

 

Pójdź na targ i zrób piknik.

Rzym to wprost miejsce stworzone do pikników. Pogoda jest przepiękna przez większą część roku, a parków z zieloną trawką mamy do wyboru tyle, że aż ciężko się zdecydować. By piknik się udał potrzebujemy oczywiście prowiantu i tutaj również Rzym nas nie zawiedzie. Dostępne wszędzie kanapki w godzinach lunchu to idealne danie do zjedzenia na kocyku. Jednak ja oprócz tego zawsze wybieram się na targ, polecam ten przy Campo di Fiori. Kupuję pomidory, owoce, dobre pieczywo… czasem jakiś pyszny, świeżo wyciskany sok. Zabieram to wszystko do pobliskiego parku i wygrzewam się w słońcu. Zdecydowanie mój ulubiony sposób spędzania czasu.

 

Pomyśl o taksówce.

Spacer małymi uliczkami, a później taksówka czy uber? Dokładnie tak! Gdy mamy niewiele czasu, a chcemy zobaczyć dużo to warto pomyśleć to tego typu transporcie. Dzięki aplikacjom mobilnym i praktycznie zniesieniu roamingu w Europie, możemy swobodnie i niskim kosztem przemieścić się z miejsca na miejsce, nie martwiąc się o tłumy, miejsce do parkowania i płatność gotówką. Ja korzystam i dzięki temu czuję się naprawdę bardziej wypoczęta. Powiedzmy sobie szczerze – w Rzymie i tak przejdziemy jednego dnia co najmniej kilkanaście kilometrów! Więc podjechanie gdzieś dalej samochodem jest jak najbardziej usprawiedliwione. Szczególnie gdy jesteście jak ja, interesują Was przeróżne atrakcje, a one zwykle mieszczą się po przeciwnych stronach miasta!

 

Zwiedzajmy powoli, patrzmy na miasto szeroko otwartymi oczami, przysiądźmy na kawę w małej kafejce i przejrzyjmy włoską gazetę, napijmy się kieliszka wina, albo dwóch obserwując rozmawiających o wiele za głośno włochów. Czujmy to miejsce, ono żyje od wieków i ma się wspaniale! Weźmy trochę tej wspaniałości dla siebie i nośmy ją w sercu w trakcie dalszej drogi przez życie.