Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Byliśmy na Bali, nasz pierwszy dalszy wyjazd na inny kontynent. Każde z nas wzięło po jednej walizce – wiecie tego największego rozmiaru. Jednak prawda jest taka, że moje rzeczy zajmowały 1,5 walizki. Jechaliśmy taksówką i znajomi żartowali, że podróżowanie ze mną po Świecie jest ciężkie bo mam tyle bagażu. Wtedy też nagraliśmy filmik, w którym przysięgam, że następna podróż to tylko z plecakiem. Nikt mi nie uwierzył, czy wierzyłam wtedy sama sobie? Już nie pamiętam, ale zwykle gdy coś obiecuję to staram się obietnicy dotrzymać. Co prawda nie udało mi się to w trakcie przeprowadzki na Maderę w kolejnym roku. Jechaliśmy na cały rok i wzięliśmy ze sobą 4 walizki, znowu podział miejsca był nierówny, jednak wtedy tak naprawdę głęboko w sercu zdałam sobie sprawę, że przedmioty nie ułatwiają życia… one je utrudniają! Jaka jest przyjemność targać ze sobą te wszystkie rzeczy na drugi koniec Świata? Czy kiedykolwiek poczułam, że czegoś mi brakuje? Nie! A czy kiedykolwiek poczułam, że mam za dużo? TAK!

Coś mi się wtedy zmieniło w głowie, jakiś prztyczek się przestawił i kilka miesięcy później w podróż po Meksyku, Gwatemali i Belize postanowiłam zabrać tylko podręczny plecak. Obejrzałam wiele filmików z pakowania takiego plecaka, przeczytałam cały internet dwa razy i gdy zabrałam się do pakowania to… zostało mi jeszcze miejsce! Spakowałam się na prawie 3 tygodnie w plecak ważący 7kg. Poleciałam do Ameryki Środkowej, mając ze sobą po 5 sztuk wszystkich typów garderoby i… okazało się, że części rzeczy nawet nie założyłam. Wtedy pierwszy raz poczułam się wolna. Wiedziałam, że nawet gdyby ten plecak przepadł to nie rozpaczałabym za nim zupełnie. Przedmioty przestały mieć nade mną władzę, nie potrzebowałam ich do szczęścia.

Co zyskałam dzięki podróży z plecakiem? Na pewno mniejsze obciążenie przy przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, ale też niesamowite wspomnienia. Nie moglibyśmy na przykład polecieć wynajętym 3 osobowym samolotem nad Blue Hole, czyli zapadniętą jaskinie przy wybrzeżach Belize. A wrażenia z tego lotu były niesamowite!

blue hole belize

blue hole belize

blue hole belize

Po podróży wiedziałam już, że nie mogę pokochać wszystkich swoich rzeczy. Obdarzenie ich po równo miłością i zainteresowaniem moim zdaniem jest niemożliwe. A nawet jeśli komuś by się to udało, to ja nie chcę być taką osobą. Nie chcę dzielić swoich uczuć pomiędzy martwe przedmioty, tak naprawdę to nie chcę się nimi w ogóle przejmować. 

Od czasu tej podróży minęły już 3 lata, w tym czasie zawsze podróżowałam z plecakiem. Małym wyjątkiem była Austalia z dzieckiem gdzie wiedzieliśmy, że walizki nie będą nam przeszkadzać, a nawet łatwiej będzie je zapakować do samochodu i po prostu otworzyć w miejscu, w którym będziemy mieszkać. Wiem jednak, że i tak wyruszę z dzieckiem w podróż tylko z plecakiem na plecach. Chcę czuć tę wolność w każdej podróży.

Oczywiście mój minimalizm nie skończył się na pakowaniu plecaka. W moim domu nie znajdziecie bibelotów, jedyne ozdoby stanową ramki ze zdjęciami, bo uwielbiam wspominać wszystkie nasze przygody. Moje dziecko nie ma wielu zabawek, a na urodziny kupujemy sobie przeżycia, nie przedmioty. Moja garderoba składa się z kilkunastu rzeczy i zupełnie nie interesują mnie kolejne torebki czy buty.

Nie chcę czuć obowiązku korzystania z przedmiotów tylko dlatego, że je kupiłam. Chcę mieć czystą głowę, bo potrzebuję w niej miejsca na planowanie kolejnych podróży i mojego fajnego życia.