Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Jak zajść w ciążę przy niedoczynności tarczycy i insulinooporności?

Pisząc dla Was ten tekst czuję w brzuchu ruchy mojego dziecka – jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Ciężko mi uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu miałam wątpliwości czy uda mi się kiedykolwiek zostać matką.

Zabierałam się za pisanie tego tekstu bardzo długo, chciałabym napisać go dobrze. Wiem, że zawarte w takich wpisach informacje są bardzo ważne dla kobiet (a może raczej par?) starających się o dziecko. Podejrzewam, że każda kobieta, która stara się o potomka już kilka lat widząc taki wpis czuje podekscytowanie, a następnie rozczarowanie gdy okazuje się, że większość przedstawionych porad już wypróbowała. Nie mam dużego doświadczenia, jednak postanowiłam przedstawić Wam moje sposoby, które wprowadziłam w życie starając się o dziecko. Może któryś z nich będzie dla Was nowy?

Pamiętaj! Lekarzem nie jestem, całą moją wiedzę opieram na tym co usłyszałam od moich lekarzy i wyszukałam w mniej lub bardziej profesjonalnych źródłach dostępnych w internecie.

Krok 1. Niedoczynność tarczycy – cichy wróg. Wykonaj badania.

Jeśli już wiesz, że masz niedoczynność tarczycy to bardzo dobrze! Nie dlatego, że jesteś chora, ale dlatego, że wiesz, że musisz działać – przejdź do kroku 2.

Jeśli nie wiesz, czy masz niedoczynność, ale podejrzewasz, że tak może być idź do lekarza i poproś o skierowanie na badania. Wystarczy zbadać poziom TSH, FT3 i FT4 by mieć jasność. Jakie są objawy niedoczynności? M.in. zmęczenie, senność, zaburzenia w koncentracji, ale też tzw. „tycie w powietrza”.

Pamiętaj! Nawet jeśli masz TSH w normie (w tym momencie jest to poziom około 4 ulU/mL) nie oznacza to, że wszystko jest ok. Norma laboratoryjna przygotowana jest dla wszystkich, a najnowsze zalecenia mówią, że kobieta starająca się o dziecko powinna mieć TSH na poziomie < 2,5 ulU/mL.

 

Krok 2. Jak walczyć z niedoczynnością tarczycy?

Bardzo ważne by mieć dobrego lekarza. Pomimo tego, że zazwyczaj walka z niedoczynnością tarczycy polega na dobraniu odpowiedniej dawki leków, to warto spotykać się ze specjalistą, który pomoże nam kompleksowo (więcej o tym w kroku 3). Tak się składa, że moja endokrynolog prowadzi bloga, znajdziesz na nim dużo bardzo przydatnych informacji – blog Doktor Magda.

Po prostu:

  • umów się na wizytę do dobrego specjalisty (polecam czytać opinie na Znanym Lekarzu),
  • pilnuj przyjmowania leków codziennie m.in. 30 min przed śniadaniem!
  • trzymaj się innych zaleceń lekarza!

 

Pamiętaj! Niedoczynność tarczycy to nie wyrok. Można z nią normalnie żyć, trzeba jedynie nauczyć się ją kontrolować.

 

Krok 3. Insulina zabójca płodności – zbadaj się.

Bardzo długo nie wiedziałam, że mam insulinooporność. Czy Ty jesteś pewna, że nie masz problemów z insuliną?

U mnie jej poziom na czczo nie był taki zły, dlatego wielu lekarzy po prostu pomijało fakt, że jest lekko podwyższony. Dopóki nie trafiłam do mojego lekarza, który zlecił test insuliny po obciążeniu glukozą. Wyniki po godzinie i dwóch przekraczały wielokrotnie normę i to trochę rozjaśniło sprawę.

Z racji tego, co przeczytałam w internecie na temat insulinooporności postanowiłam się wybrać także do ginekologa. U niego dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam PCOS czyli zespół policystycznych jajników. Podstawił diagnozę jeszcze przed badaniem, stwierdzając, że to „po mnie widać”. Po diagnozie tego lekarza byłam zdruzgotana. W mojej głowie PCOS = bezpłodność. Na szczęście wcale tak nie musi być, a u mnie kolejni specjaliści PCOS wykluczyli. Pamiętaj jednak, że wysoki poziom insuliny ma bardzo negatywny wpływ na płodność i podobno nieleczona insulinooporność może w końcu doprowadzić do PCOS.

Nie dajcie sobie wmówić, że macie jakąś chorobę! Pójdźcie do kolejnego specjalisty, a najlepiej dwóch po niezależną opinię.

Pamiętaj! Koniecznie zbadaj się! Najlepiej wykonać test insuliny przy obciążeniu glukozą. 

 

Krok 4. Jak obniżyć poziom insuliny?

Insulina też jest hormonem i dlatego ma wpływ na wszystkie narządy dokrewne. Jednym słowem – jeśli szwankuje nam poziom jednego hormonu może się okazać, że zaraz zaczną szwankować inne.

Przed zajściem w ciążę przyjmowałam przez pewien czas Metformax (który de facto jest lekiem na cukrzyce). Pomógł mi on nieco, jednak nie jest to „cudowny lek na wszystko”, a jego stosowanie powoduje wiele skutków ubocznych (dla mnie były to głównie okropne mdłości). Dlatego polecam inny sprawdzony przeze mnie sposób – Detoks cukrowy.

Mniej wiecej w styczniu trafiła w moje ręce książka Sarah Wilson – „Rzucam Cukier” – książkę w bardzo dobrej cenie możecie kupić tutaj. Jest to przewodnik i książka kucharska w jednym. Sarah przedstawia nam zasady i pokazuje sposoby na rzucenie cukru w 8 tygodni. Nie jest to taka prosta sprawa, jednak dzięki temu, że robimy to etapami szanse, że nam się uda są naprawdę duże! Ja spróbowałam i polecam każdemu, po dwóch miesiącach stosowania detoksu, mój poziom insuliny na czczo znacząco się obniżył. A ja czułam się znacznie lepiej!

Jeśli macie ochotę przygotuję dla Was recenzję tej książki wraz z listą moich ulubionych przepisów, z których nadal korzystam!

Kolejnym sposobem na obniżenie poziomu insuliny jest ruch.

Niestety, magia raczej nie istnieje, a my jak się nie będziemy ruszać to raczej zdrowia nam nie przybędzie. W moim przypadku ze względu na problemy z kręgosłupem codziennie chodziłam na rehabilitacje. A tam dostawałam naprawdę niezły wycisk! Ogólnie nawet w ciąży przyjęłam zasadę minimum 30min ruchu dziennie. Może to być spacer, pilates, a nawet intensywne sprzątanie. Wszystkie chwyty dozwolone!

 

Pamiętaj! Rób wszystko w swoim tempie. Nie rzucaj się do razu na głęboką wodę, bo wtedy jest duża szansa, że szybko się poddasz. Stopniowe wprowadzanie w życie nowych nawyków jest niemalże gwarancją sukcesu!

 

Krok 5. Mniej stresu.

Tak, wiem… Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że stres stał się nieodłącznym towarzyszem naszego życia. Jednak organizmu nie oszukasz, jeśli jesteś notorycznie zestresowana zajście w ciążę będzie dużo trudniejsze!
Czasami to kwestia psychiki – po prostu przystopuj, wymagaj od siebie mniej i patrz na Świat trochę bardziej przychylnym okiem. Jeśli jednak masz bardzo stresującą pracę i nie zapowiada się, by sytuacja miała się poprawić to może pora ją zmienić? Decyzja oczywiście jest Twoja, a rozwiązań tego problemu jest tyle ile kobiet, których on dotyczy.
Pamiętaj! Czasem warto zwolnić… Zjeść w spokoju śniadanie, wypić poranną kawę, a na lunch zamiast kanapki przy biurku wybrać się na spacer i zjeść sałatkę w parku.

Krok 6. Magiczne eliksiry – czyli suplementy.

Ogólnie to nie stosowałam wielu suplementów, jestem raczej zwolennikiem zdrowej diety niż uzupełniania braków tabletkami. Jest jednak jeden preparat, który poleciła mi moja koleżanka, której udało się zajść w ciążę po 2 miesiącach stosowania (zresztą oni właśnie tak się reklamują).

Nie jest to wpis sponsorowany i nie poleciłabym Wam niczego czego sama nie wypróbowałam.

Z racji tego, że mam do tej koleżanki duże zaufanie oraz preparat ma super opinie w internecie postanowiłam go zamówić i spróbować. Czy to dzięki niemu zaszłam w ciąże? Na pewno nie tylko, ale możliwe, że miał w tym swój udział.

Preparat nazywa się Inofem i jego głównym składnikiem jest mio-inozytol, który podobno wyrównuje poziom hormonów w naszym organizmie m.in. insuliny. Dodatkowym składnikiem jest kwas foliowy, który już starając się o dziecko powinnyśmy przyjmować. Na opakowaniu jest zalecenie by stosować jedną saszetkę dziennie, jednak w wielu miejscach można przeczytać, że lepiej stosować dwie. Ja doradziłam się mojego lekarza, który potwierdził, że preparat na pewno mi nie zaszkodzi i że mogę stosować dwie saszetki dziennie.  Informacje na temat tego suplementu dostępne są na stronie producenta. Jeśli zdecydujecie się go kupić to warto sprawdzić na porównywarce cen gdzie można go dostać najtaniej zobacz np. ceneo (różnice w cenie to nawet 30zł na opakowaniu!!!).

Pamiętaj! Już pół roku przed planowanym zajściem w ciążę warto zacząć przyjmować kwas foliowy. Dodatkowo, zanim zaczniesz stosować jakikolwiek suplement zasięgnij porady swojego lekarza.

Z mojej strony to wszystko, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się swoją opinią i doświadczeniem na ten temat! Jeśli chcesz bym rozwinęła któryś z rozpoczętych tutaj tematów to koniecznie daj znać :)