Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Wyspy Galapagos to archipelag wysp leżący około 1000 kilometrów od wybrzeża Ameryki Południowej, należący obecnie do Ekwadoru. Nazywany też Wyspami Żółwimi, cały archipelag został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Większość gatunków zwierząt i roślin, które się na Galapagos znajduje jest endemiczna czyli nie występuje nigdzie indziej na Świecie.

W tym momencie Galapagos jest mało popularnym kierunkiem dla Polaków, wydaje się być drogi i bardzo daleki. Jednak przy odpowiednim planowaniu, moim zdaniem, może być bardziej dostępny niż się wielu wydaje.

Lot na Galapagos – jak szukać?

Sprawa połączenia lotniczego z Europy do Galapagos jest bardziej skomplikowana niż w przypadku większość egzotycznych destynacji. Ze względu na przepisy obowiązujące w Ekwadorze, na wyspach Galapagos mogą lądować jedynie samoloty, które wystartowały z Ekwadoru. W praktyce oznacza to konieczność przesiadki w jednym z dwóch głównych, ekwadorskich mist – Quito lub Guayaquil.

Kolejną komplikacją jest cena. Samo połączenie na Galapagos z Ekwadoru jest bardzo drogie. Około 1000 dolarów za nawet nie dwugodzinny przelot. W praktyce jednak istnieje możliwość zakupu biletu łączonego – lotu na jednym bilecie z Europy, z przesiadką i dolotem na Galapagos. Rezerwacja zrobiona w ten sposób, może kosztować zadziwiająco mało. My za jeden bilet w obie strony zapłaciliśmy 2800zł. Mało? Jak na taki kierunek to bardzo mało!

Lecieliśmy kolumbijskimi liniami Avianca, które wszystkim bardzo serdecznie polecam. Biletów możecie szukać zarówno na stronie przewoźnika jak i na agregatorach typu skyscanner czy kayak. Możecie też zawsze spróbować wyczekać na promocję np. na portalu fly4free gdzie my bardzo często znajdujemy różne oferty tanich lotów (tak było też w tym przypadku).

Zazwyczaj uda Wam się kupić lot z miasta europejskiego poza granicami Polski. Wtedy w grę wchodzi dokupienie oddzielnego lotu (my tak zrobiliśmy) lub wybranie pociągu (kilkukrotnie tak też robiliśmy). Zyskujemy dzięki temu możliwość zobaczenia kolejnego kawałka Świata, nawet jeśli znajduje się on nieco bliżej naszego podwórka.

Nocleg – gdzie spać na Galapagos?

Noclegi to dla mnie prosta sprawa, opcje są dwie – AirBnB lub Booking.com. 

Na tych dwóch portalach zwykle rezerwujemy miejsca do spania. Koszt jednej nocy na Galapagos w dobrych warunkach to około 60 dolarów (walutą w Ekwadorze jest dolar amerykański).

Jeśli macie ochotę to możecie założyć swoje konto na AirBnB przez ten link, wtedy dostaniecie zniżkę 110zł na pierwszy pobyt!

Przy okazji zapraszam Was na wpis o 5 najlepszych AirBnB w jakich byliśmy.

Koszty na miejscu.

Po pierwsze, słowo klucz to gotówka. Na dwóch wyspach znajdziecie bankomaty, ale limit dzienny wypłaty na osobę to 400 dolarów. Pieniądze często się kończą i raczej bankomat trzeba traktować jako wyjście awaryjne, a nie planowane. Na reszcie wysp, w tym na największej – Isabeli, bankomatów nie ma wcale. W 99% miejsc nawet za nocleg trzeba płacić gotówką (chyba, że korzystacie z AirBnB, wtedy płatność jest online). Dlatego warto zabrać ze sobą dosyć sporą sumę.

Na trzy tygodnie przy założeniu, że za noclegi, jedzenie, wycieczki itp. będziemy płacić gotówką potrzebujemy około 3 000 dolarów. Jednak tutaj oczywiście wszystko zależy od Waszych potrzeb. Ważne jest także to by pamiętać o opłacie uiszczanej zaraz po przylocie na wyspy – 100$ to koszt wstępu do parku narodowego jakim są wyspy Galapagos. Dzięki tej opłacie wstęp do miejsc gdzie można zobaczyć żółwie, pingwiny, flaminki czy uchatki jest za darmo. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, które moim zdaniem bardzo się sprawdza.

Na miejscu możecie też zdecydować by odwiedzić kilka różnych wysp (my wybraliśmy trzy – San Cristobal, Santa Cruz i Isabela). Między wyspami można przemieszczać się samolotem (co kosztuje około 200$ za osobę, lot trwa jednak tylko 10 min) lub łódką, co jest w atrakcyjnej cenie już od 30$ (z każdej wysypy płynie się na kolejną równo 2 godziny).

Bezpieczeństwo na Galapagos.

Wyspy są bardzo bezpieczne i nie musimy się obawiać niczego złego ze strony miejscowych. Populacja ludności jest bardzo niska, ludzie są bardzo zaangażowani w dbanie o wyspy. Dosłownie, wszyscy o nie dbają. Normalnym widokiem jest samochód jadący 2 km/h bo idzie przed nim iguana. Na wysypach nie zobaczycie też słomek plastikowych itp. Swoją drogą plastik jednorazowy jest na liście zakazanych rzeczy, których nie można wwieźć na wyspy. To pierwsze miejsce gdzie będąc na plaży dostałam do wypełnienia ankietę, co sądzę o tym jak miejscowi dbają o wyspę, o atrakcjach, o traktowaniu zwierząt itp.

Słońce na równiku.

Jest jednak coś o co bardzo powinniśmy się martwić i mieć na uwadze – chodzi oczywiście o słońce i promieniowanie UV. Galapagos znajduje sie dokładnie na równiu. To słońce jest zupełnie inne niż w popularnych egzotycznych kierunkach jak np. Indonezja. Tutaj można się spalić na węgielek w ciągu minut. I wierzcie mi, wiem co mówie, bo pomimo naszego dużego doświadczenia, stosowania kremu z filtrem 50 i siedzenia głównie w cieniu – dostaliśmy oparzeń słonecznych już pierwszego dnia. Przy tak dużym nasłonecznieniu trzeba uważać nawet na promienie UV, które odbijają się od piasku!

Podstawowe zasady bezpieczeństwa, do których teraz się stosujemy to:

  • Wychodzimy z domu około 8rano, wracamy przed 12. I codziennie między 12 a 14/15 jesteśmy w domu. Basia ma wtedy drzemkę, a my unikamy najgorszego słońca.
  • Nosimy czapki, które mają z tyłu też osłonkę na kark i uszy,
  • Zakładamy ubrania na długi rękaw i z długimi nogawkami, koniecznie z naturalnych tkanin (bardzo polecam len). Miejscowi też chodzą głównie na długi rękaw,
  • Stosujemy kremy z wysokim filtrem i nakładamy je bardzo często (nawet co godzinę),
  • Idąc ulicą staramy się iść po tej stronie, po której jest cień. Tak samo na plaży – szukamy cienia,
  • Nie kąpiemy się w oceanie dłużej niż kilkanaście minut jeśli słońce jest bardzo wysoko,
  • Dbamy o odpowiednie nawodnienie – wszędzie ze sobą nosimy wielorazowe butelki. Można je napełnić w każdym hotelu i często też w restauracjach.

Stosując się do tych zasad kolejne dwa tygodnie pobytu udało nam się spędzić bez żadnych poparzeń.

Jeszcze jedną, bardzo istotną sprawą jest to, że na Galapagos dogadacie się prawie tylko i wyłącznie po hiszpańsku. Angielski może się przydać na najbardziej turystycznej wyspie – Santa Cruz, ale to też tylko w najbardziej popularnych miejscach. Tak to z każdym – taksówkarzem, recepcjonistą w hotelu czy kelnerem w restauracji, raczej się po angielsku nie dogadacie. Ta osoba może czasami sprawiać wrażenie, że angielski zna, ale szybko (już po kilku słowach), przekonacie się, że jedynym sposobem na dogadanie się jest to, żeby rozmawiać z nią po hiszpańsku.

Galapagos – warto?

Podsumowując – moim zdaniem jak na to co możemy zobaczyć na miejscu – niesamowite zwierzęta w swoim naturlnym środowisku – cena nie jest aż tak wysoka. Ten wyjazd wymaga po prostu troszkę więcej organizacji. Jeśli planujecie się wybrać na Galapagos lub już byliście to koniecznie dajcie mi znać!