Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Nie lubię pisać „powrót do rzeczywistości”. Ten zwrot w domyśle oznacza, że nasza rzeczywistość jest szara, przeciętna i tylko na urlopie możemy się cieszyć kolorowym życiem. Mam nadzieję, że u Was to wcale tak nie wygląda! Zachęcam również do przeczytania wpisu „Czy jesteś pewna, że chcesz tak żyć?”.

Wczoraj wróciłam z 3 tygodniowych wakacji na Fuerteventurze. Jeszcze zanim wyjechałam miałam w głowie już ten wpis – sposoby na to, żeby po powrocie z urlopu nadal czuć się świetnie :) Nie mówie, że zawsze wszystkie stosuję, ale zwykle jeśli czegoś nie zrobię to później jednak żałuję! Bo jednak powrót z urlopu to taki wielki poniedziałek, prawda?

Jak zrobić, żeby powrót do domu był wyjazdem na urlop, tylko że wyjeżdżasz nie z domu jak zwykle, tylko właśnie z miejsca, które odwiedzałeś przez poprzednie tygodnie?

 

Porządek w mieszkaniu.

Najtrudniejsza dla mnie rzecz idzie na początek. Zanim wyjedziecie na urlop, warto zadbać o to, żeby mieszkanie było czyste – żadnych brudnych naczyń, resztek w lodówce czy porozrzucanych ubrań. Wszystko co zaniedbasz przed wyjazdem później zemści się z podwójną siłą!

Wyobrażasz sobie wyczekane po kilkunastogodzinnej podróży otwarcie drzwi do domu i potknięcie się o stos brudnego prania? Ja nie muszę sobie wyobrażać, bo doskonale wiem jak to jest! Perspektywa ogromnych porządków następnego dnia po powrocie z urlopu jest po prostu okropna. Brudne naczynia, niewyniesione śmieci czy resztki w lodówce… Wszystko to może bardzo szybko przekreślić relaks ostatnich tygodni. Dlatego pamiętaj – przed wyjazdem umyj wszystkie naczynia, po sprzątaniu wynieś worek ze śmieciami, a w lodówce zostaw jedynie nieotwarte jedzenie z długą datą przydatności. 

 

Świeża pościel.

Najprzyjemniejsze uczucie na Świecie po ciężkim dniu? Wejść do ciepłego łóżka i przykryć się pachnącą, czystą pościelą. Uwielbiam ten moment! Po długiej nieobecności poczuć zapach swojego płynu do prania i dotyk swojej pościeli to wspaniałe przeżycie. Nie jest to też bardzo pracochłonne, w końcu i tak zmieniamy pościel minimum raz na dwa tygodnie (prawda?).

 

Ulubione, małe rzeczy.

Przed wyjazdem upewnij się, że to co kochasz czeka na Ciebie po powrocie. Nie ważne, że to mała rzecz jak ulubiony płyn do kąpieli. Gdy zmęczony po podróży postanowisz się odprężyć to właśnie te bąbelki w ulubionym zapachu będą warte więcej niż milion dolarów! Tyczy się to wielu innych pierdółek – Kapcie, piżama, owocowa herbata czy świeczka zapachowa… Wszystko co sprawi, że poczujesz się u siebie w swoim małym, ukochanym Świecie.

 

Jedzenie.

Nie wiem jak Wy, ale wracając z podróży od razu dopada mnie wilczy głód! Dlatego zawsze staram się podróżując brać ze sobą jedzenie na wynos, żeby przekąsić w samolocie czy samochodzie. Jednak dodatkową kwestie stanowi jedzenie w domu. O ile przed podróżą można zapełnić dom ulubionym makaronem ryżowym, hummusem w słoiku czy wegańskim paprykarzem (uwielbiam!), to świeżych rzeczy nie kupimy z wyprzedzeniem. Dlatego ja zamawiam zakupy spożywcze przez internet i ustawiam dostawę kilka godzin po powrocie (żeby mieć mały zapas) lub następnego dnia z samego rana! Dzięki temu mam z czego przygotować kolację czy śniadanie kolejnego dnia. Wiele dużych sklepów spożywczych oferuje takie usługi. Jeśli mieszkasz w większym mieście to oczywiście możesz już w drodze z lotniska zamówić swoje ulubione danie. To na pewno zadziała pozytywnie na twoje samopoczucie!

 

Ulubione małe czynności.

Zajmij się czymś co uwielbiasz. Nawet jeśli znowu musisz iść do pracy to przecież wieczorem możesz zająć się tym co kochasz! Książka, na której premiere czekałeś od dawna. Serial, który wszyscy polecali, ale nigdy nie miałeś okazji obejrzeć. Czy też spacer w pięknym miejscu. Polska złota jesień jest cudowna! Warto zbierać sobie takie rzeczy, które wiemy, że sprawiają nam przyjemność. Wtedy zawsze awaryjnie możemy po nie sięgnąć. Ja uwielbiam chodzić do kina i czytać książki. Właśnie to robie wieczorami gdy mam chwilę. A jeśli nie mam siły na nic to włączam serial, mam kilka swoich ulubionych! Warto oszczędzać książki czy odcinki serialu właśnie na chwile po urlopie, gdy możemy ich potrzebować jeszcze bardziej niż zwykle!

 

Spotkanie z przyjaciółmi.

Jeszcze w trakcie wakacji warto umówić się ze znajomymi w naszym ulubionym miejscu. W końcu kto nie będzie czuł miłego podekscytowania na to spotkanie, jeśli będzie się ono kręciło głównie wokół naszej podróży, pokazania zdjęć, opowiedzenia śmiesznych historii i oczywiście zjedzenia ulubionego dania, popicia go ulubionym winem. Dzięki takim chwilom wiesz dlaczego mieszkasz właśnie w tym miejscu. W końcu gdzie mają lepszy Paneer Makhani niż właśnie w tej knajpce, w tym mieście? ;)

 

Jesteś rodzicem? Zamów dziadków!

Twoje dziecko jest cudowne to nie podlega żadnej wątpliwość. Jednak po wspólnych wakacjach możesz mieć wrażenie, że jest go wszędzie pełno. Szczególnie pełno w Twojej bolącej głowie. Dlatego by czuć się zrealaksowanym warto umówić się z dziadkami już na kolejny weekend. Niech przyjadą, zajmą się wnukiem, za którym tak tęsknili! A Ty? Ty nic, cieszysz się ciszą! I wreszcie robisz peeling całego ciała, co było Twoim marzeniem przez ostatnie tygodnie. Domowe SPA!

 

Rozpakowywanie się.

Niestety nie to żeby bezboleśnie pozbyć się zapakowanej na full walizki nie znalazłam jeszcze sposobu. Ale jedno jest pewne, rozpakowuję ją na luzie! Bo po co się spinać, po urlopie?

 

Teraz już wiesz, że w domu jest fajnie! Doceń to! Ja staram się doceniać za każdym razem. Mam czysto, mogę usiąść w swoim ulubionym fotelu, zapalić świeczkę, włożyć wspaniałe mieciutkie kapcie. Zjem na swoich ulubionych talerzach, pomacham śmiesznemu sąsiadowi i pójdę na spacer swoją ulubioną trasą… I tylko czasem serce znowu się rwie do podróży, ale uspakajam je, szepcząc „niedługo” ;)