Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Czasami siedzimy w domu przed komputerem i wydaje nam się, że wszyscy gdzieś podróżują tylko nie my. Czujemy, że zdecydowanie mniej widzieliśmy niż inni i boimy się marzyć o nowych kierunkach.

To właśnie czułam prawie 10 lat temu gdy przeglądając Google grafika po raz pierwszy trafiłam na to miejsce, nie śmiałam o nim marzyć. I wiecie kiedy zdałam sobie sprawę, że odwiedzenie go było moim największym marzeniem? Gdy siedziałam w wynajętym tylko dla nas samolocie lecąc zobaczyć je z lotu ptaka.

Przed naszą podróżą do Meksyku nawet nie wiedziałam gdzie Great Blue Hole się znajduje, wbrew wszelkim pozorom z geografii jestem straszna noga. Nie mam pamięci do nazw i dobrze znam jedynie miejsca, które odwiedziłam osobiście (i to też nie zawsze). Wiedzieliśmy, że przejedziemy Meksyk od Mexico City na południe, przekraczając granicę z Gwatemalą (o tym na pewno powstanie oddzielny wpis, bo właśnie to przekroczenie granicy zmieniło moje życie bezpowrotnie), następnie wracając do Meksyku od strony południowej kierując się w stronę Jukatanu. Jednak z Gwatemalą graniczy bardzo małe państwo – Belize, które nie jest powszechnie znane i między innymi dlatego nas kusiło.

Chociaż mieliśmy na tę wycieczkę jedynie 16 dni, to postanowiliśmy dodać Belize i jedną z jego wysp znajdujących się już na Morzu Karaibskim, do naszej wycieczki.

Po spędzeniu wspaniale czasu w Gwatemali zastanawiałam się czy aby Belize nie pominąć i zostać chociaż jeden dzień dłużej we wspaniałej dżungli. Jednak Łuki mnie namówił na trzymanie się planu wyprawy i jestem mu za to wdzięczna do dzisiaj.

Samo Belize po przekroczeniu granicy nie zrobiło na nas zbyt dobrego wrażenia, ciągnąca się w nieskończoność „autostrada” czyli tak naprawdę jedyna dobrze utrzymana droga w kraju i dużo biedy na poboczu, Belize City to też obdrapane budynki, podejrzani ludzie i klimat niczym z filmu. Jednak udało nam się znaleźć parking przy hotelu znanej sieci (jedyne pewne miejsce) i zdążyć na ostatnią tego dnia motorówkę na Caye Caulker. Na łódce było full ludzi, prawie wszyscy na maksa znudzeni, dla nich to był dojazd do domu po pracy czy szkole. A dla nas? Niesamowity widok na Morze Karaibskie i najpiększniejszy zachód słońca jaki widziałam w życiu (chociaż mówi się, że to te warszawskie zachody słońca mają najwięcej uroku).

caye caulker

Dotarliśmy na wyspę gdy już było ciemno. Opuściliśmy łódkę, która szybko pognała dalej bo to nie był jej jedyny przystanek. A my, po ciemku, z niesamowicie rozgwieżdżonym niebem nad głową poszliśmy brzegiem plaży szukając naszych kaban – Colindas Cabanas, które polecam Wam bardzo, warto odwiedzić Caye Caulker tylko po to, żeby tam nocować (chociaż oczywiście powodów jest jakieś milion razy więcej).

Belize caye caulker

Byliśmy bardzo zmęczeni, przespaliśmy smacznie całą budzeni jedynie kilkukrotnie przez uderzające w dach domku kokosy, które spadały z pobliskich palm. Następnego dnia postanowiliśmy obejrzeć wyspę. Nie ma na niej ruchu samochodowego, jedyny samochód należy do policji, a ludzie mogą się przemieszczać Meleksami. Dotarliśmy w końcu do mikroskopijnego biura podróży i aż nas zatkało.

Okazało się, że możemy następnego dnia wynająć samolot z pilotem i polecieć obejrzeć Great Blue Hole czyli idealnie okrągłą jaskinię morską, która swoim kształtem i budową przypomina raczej studnię. Można w niej nurkować, jednak dopiero z lotu ptaka robi prawdziwe wrażenie.

Lot był koszmarnie drogi, jednak dzięki temu, że podróżowaliśmy jedynie z plecakami oraz faktowi, że w Belize językiem narodowym jest angielski to udało nam się skutecznie obniżyć cenę (akurat o kwotę podatku ;)).
blue hole belizeNasz pilot okazał się bardzo miłym człowiekiem, a lotnisko? To na co dzień boisko przyszkolne.

Lot takim małym samolotem różni się diametralnie od lotu większym samolotem, tutaj pilot musiał dużo bardziej brać pod uwagę wiatr, chmury i prądy powietrzne. Jednak według tego co mówił, to latanie takimi maluchami jest znacznie bezpieczniejsze, a ja siedząc w kabinie z nim za sterami wolałam się na kłócić ;)

Po kilkunastu minutach naszym oczom ukazał się taki oto widok:

blue hole belize Brak słów. 

Krążyliśmy nad Great Blue Hole przez kilkanaście minut, wracając zobaczyliśmy jeszcze wrak statku towarowego osiadłego na mieliźnie. Jednak ani to, ani pływanie z rekinami u wybrzeży Caye Caulker nie przebije widoku Great Blue Hole na żywo. To naprawdę wielka niebieska dziura! Uwierzcie, sprawiłam! ;)blue hole belize

blue hole belize