Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Dzięki wycieczce na pole udało mi się własnoręcznie zebrać całą przepiękną „wiązankę” młodziutkich marchewek. Przygotowałam je w możliwie najprostszy sposób – upiekłam i zjadłam z dodatkiem pesto z ich własnej natki.

Skład

  • młode marchewki (u mnie pomarańczowe, żółte i białe),
  • 2 łyżki oleju rzepakowego,
  • szczypta soli (u mnie gruboziarnista),
  • szczypta suszonego tymianku.

Marchewki dobrze umyć i wyszorować (ja to robię przy pomocy szczotki do butelek :) ), odciąć nać mniej więcej na 3 centymetry od marchewki i zostawić ją do pesto. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i przy pomocy pędzelka równomiernie nasmarować olejem. Całość posypać solą i suszonym tymiankiem. Wstawić do pierkanika rozgrzanego do 200 st C i piec do miękkości (około 20 minut). Po wyjęciu przy pomocy pędzelka posmarować pesto (przepis poniżej).

Pesto z naci marchewek

  • nać marchewek,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego,
  • garść orzechów (u mnie ziemne i piniowe pół na pół),
  • sól i pieprz.

Nać umyć i oddzielić listki od łodyg (chodzi o usunięcie tych grubszych i twardszych części). Do blendera włożyć nać, orzechy i przyprawy, zalać sokiem z cytryny i rozpocząć blendowanie, w trakcie dodając olej rzepakowy. Dzięki stopniowemu dodatkowi oleju możemy zdecydować jaką chcemy mieć konsystencje. Smacznego!

SONY DSC SONY DSC