Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Często by poczuć się komfortowo wracamy do swoich ulubionych, dobrze znanych rzeczy lub czynności. Dla dzieci może to być ulubiona zabawka czy przykrycie się ukochanym kocykiem. Dla dorosłych to często zjedzenie tzw. comfort food czyli jedzenia, które od razu poprawia nam humor. Moje ulubione danie, które przygotowuję zawsze, gdy mam gorszy dzień lub żadnego pomysłu na to co zjeść to ciecierzyca w pomidorach.

Kolejną rzeczą, po którą sięgają dorośli by poczuć się lepiej jest wracanie do ulubionych książek czy filmów. Sama mam takie, które mogłabym czytać/oglądać nieskończoną ilość razy i wracam do nich regularnie. Uwielbiam książki Małgorzaty Musierowicz, wydaje mi się, że „Jeżycjada” miała ogromny wpływ na moje postrzeganie Świata. Zarówno z książek jak i filmów lubię wracać do serii Harrego Pottera i Władcy Pierścieni. Wiadomo, że świetnym sposobem na dobre samopoczucie czy po prostu szary dzień jest też spotkanie czy rozmowa z przyjaciółmi. Niektórzy lubią też odpalić wieczorem dobry serial i obejrzeć od razu kilka odcinków (w tym momencie oglądam „Suits”, polecam!).

W dobie internetu co raz częściej mamy takich „wirtualnych przyjaciół” i serial w jednym. Są to często ludzi, którzy o naszym istnieniu nie mają pojęcia, jednak my czujemy, że ich dobrze znamy (Tak samo jak ulubionych książkowych bohaterów). Oglądamy ich życie niczym serial i czujemy się lepiej, mogąc pogrożyć się w ich przeżycia, czasem problemy ale cześciej po prostu popodglądać jak żyją. Czerpać inspiracje, oderwać się od swojego życia. Mam kilka takich osób, do których lubię wracać. Takie blogi „życiowe”, na które wchodzę ze względu na autora, a nie na przydatność informacji, które tam znajdę (czyli przeciwieństwo większości blogów kulinarnych). Zazwyczaj wchodząc na jeden z moich ulubionych blogów od razu czytam wszystkie wpisy, które mnie ominęły.

Pierwszy blog (1), który odwiedzam regularnie to Magiczny Domek, czyli jak dla mnie najbardziej domowe miejsce w sieci. Uwielbiam podglądać jak żyje Gusia wraz z rodziną oraz jak zmieniał się ich dom. Na jej przykładzie widać, że to nie metraż czy włożone pieniądze tworzą prawdziwy dom. Nie wiem jak Gusia to robi, ale jej relacje z tego jak minął jej dzień sprawiają, że czuję się jakbym tam z nią była. Wypuszczała rano psy, pażyła kawę czy zmieniała pościel na świeżą, bo przecież to jest tak mało, a tak bardzo może poprawić humor.

Kolejnym blogiem (2), w którym zakochałam się niedawno jest Veganama. Pisany przez Martę w Sztokholmie blog porusza nie tylko tematy dzieciowe. Przeczytacie na nim o wegańskim odżywianiu, popatrzycie na piękne zdjęcia i przeczytacie dużo mądrych wpisów, przedstawionych w pięknej oprawie profesjonanie zrobionych zdjęć. Można się zainspirować, ale też oderwać na długie godziny!

Absolutną mistrzynią domowego ogniska jest też Małgosia prowadząca bloga Lady of the House (3). Uwielbiam oglądać jej pomysły na wykonane własnoręcznie meble czy dekoracje. Inspiruje mnie też to jak dużo pracy wkłada w organizacje i utrzymanie porządku w swoim domu. Małgosia ma dwóch uroczych synków, czasami porusza też tematy związane z rodzicielstwem. Od niedawna możemy ją oglądać na profesjonalnie nakręconych filmach – świetne pomysły, urocza Małgosia, a do tego jej przemiły głos!

Niestandardowo, bo trochę mniej domowo, a bardziej restauracyjnie i podróżniczo uwiedli mnie Natalia i Łukasz z Taste Away (4). Lekkie pióro Natalii sprawia, że czyta się przyjemnie wszystkie jej wpisy, nawet te, które tak naprawdę nie powinny nas interesować (bo po co ja czytam gdzie zjeść najlepszego Steka, skoro od 15 lat nie jem mięsa?!). Dzięki nim wiele osób może się przekonać, że podróżowanie z dziećmi (od niedawna dwójką!), jest możliwe, a nawet może być przyjemne! Niesamowici ludzie, polecam w ramach inspiracji nie tylko podróżniczych.

Ostatnim blogiem (5), na który zaglądam regularnie mając chwilkę czasu jest ten pisany przez Fashionelkę. Wiele osób zarzuca Elizie płytkość, jednak ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Nazywana mistrzynią „lifestyle” tworzy posty z pozoru banalnych tematów, czy rzeczy. Jednak to się dobrze czyta! Kto by pomyślał, że krótkie posty na codzienne tematy to jest właśnie to co mnie zainteresuje? Mam 5 minut, chętnie obejrzę 5 zdjęć i przeczytam 5 zdań o tym co Elizka robiła w Dubaju. Nie potrzebuję obszernej relacji, żeby widzieć, że bawiła się tam świetnie! Super klimat, sporo psychologicznych wpisów, część o organizacji imprez, wnętrz czy przepisach. A do tego fajnie zrobione zdjęcia.