Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Pewnego dnia mieliśmy dość wszystkiego, chcieliśmy odpocząć tylko we dwoje, zaszyć się gdzieś blisko natury. Zadzwoniłam do moich rodziców z prośbą, żeby przyjechali i zajęli się Basią. Na szczęście nie mieli innych planów. Po spędzeniu fajnej soboty w mieście, wieczorem wsiedliśmy w samochód by zaszyć się w puszczy. 

Szukaliśmy noclegu na ostatnią chwilę, dosłownie w piątek koło północy, dlatego wszystkie fajne miejsca na Airbnb (z którego jak wiecie korzystamy regularnie) były już zajęte. Zaczęliśmy więc szukać na innych portalach.

Po kilku godzinach poszukiwań nie znaleźliśmy nic fajnego! Na szczęście postanowiłam się nie poddawać, zmieniłam lekko kryteria i pojawiło mi się coś co wyglądało dosyć sympatycznie, jednak nazwa „Chamedafne” zupełnie mnie nie zachęciła.. Nie wiem czemu, kojarzyła mi sie z mitologią grecką i kiczem… Tak to właśnie jest jak człowiek robi niepotrzebnie założenia! Okazało się, że chamedafne północna to gatunek rośliny z gatunku wrzosowatych, a właścicielka jest po prostu pasjonatką roślin.

Na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem. Przywitał nas brat właścicielki, Pani Basi, którą poznaliśmy dopiero następnego dnia rano. Wieczór spędzieliśmy przy kominku popijając ciepłą herbatę i czytając książki z bardzo obszernej biblioteczki. Następnego dnia rano, czekało na nas pyszne śniadanie, zgodnie z życzeniem przygotowane w wersji wegańskiej. Kuchnia Pani Basi jest przepyszna, a ona sama jest złotym człowiekiem! Troskliwa, ciepła i bardzo licząca się z każdym słowem gościa. Cały następny dzień spędziliśmy spacerując po puszczy, napotykając łosie i dziki. Czuliśmy się jakby na Świecie nie było nikogo innego tylko my. Wspaniałe uczucie i niesamowity relaks dla ciała i duszy.

chamedafne

Nic dziwnego, że po naszym pierwszym pobycie wiedzieliśmy, że na pewno wrócimy ponownie. I tak się stało! Kilka tygodni później zapakowaliśmy ze sobą Baśkę i ruszyliśmy w trójkę na kolejny podbój puszczy. Tym razem był to pobyt typowo zimowy, dlatego kominek jeszcze bardziej przypadł nam do gustu. Wieczorem siedzieliśmy z innymi gośćmi, głaskaliśmy kota, graliśmy w gry i wymienialiśmy się doświadczeniami z podróży do późnych godzin nocnych. Jak to jest, że w takim magicznym miejscu spotyka się ludzi tak magicznych i tak podobnych do siebie?

chamedafne1

Jedzenie.

W domu Pani Basi atmosfera jest zawsze cudowna. Czuliśmy się bardziej jak rodzina niż goście pensjonatu. Śniadanie ponownie było cudowne – pyszne pasty (kilka wersji hummusu) ze świeżym chlebem i sałatką, na obiad zamówiliśmy sobie wegańskie placki ziemniaczane (pycha!). Mam wrażenie, że dla Pani Basi i jej pomocników nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy poprosić i na pewno zrobią wszystko, żeby pomóc. Nasza Basia była zachwycona zarówno plackami jak i śniadaniem. W kuchni domu zawsze można liczyć na herbatę czy kawę, dostępne są też za opłatą niewielkie przekąski.

basia-chamedafne

Pokoje.

Za pierwszym razem mieszkaliśmy w pokoju na piętrze, podczas drugiego pobytu, ze względu na Basię wybraliśmy parter (pokój dodatkowo dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych). Z każdego okna w domu rozciąga się przepiękny widok na puszcze, a pokoje urządzone są minimalistycznie w stylu skandynawskim. Wszechobecna biel i szarości bardzo przypadły nam do gustu i pozwoliły głęboko się zrelaksować. Dodatkowo w pokojach wystawione są świeże kwiaty, gałązki czy inne znaleziska z lasu. Pokój wspólny jest bardzo przytulnym sercem domu, to tutaj znajduje się kominek, ogromna sofa, stół z krzesłami i biblioteczka. Biblioteczka urzekła Basię najbardziej, postanowiła poprzestawiać książki po swojemu i dodatkowo odkurzyć półki.

 

chamedafne-pokoje

 

O czym warto pamiętać?

Będąc na miejscu koniecznie wykorzystajcie obecność Pani Basi i wypytajcie o różne ciekawostki związane z przyrodą puszczy. Na pewno dowiecie się wielu nowych rzeczy i będziecie wiedzieli czego szukać w trakcie spacerów. Koniecznie skorzystajcie też z dostępnej w salonie lornetki, my mieliśmy 100% skuteczność w wypatrywaniu łosi spacerujących wzdłuż linii lasu. Polecam też przejrzenie obszernej biblioteczki, nam wystarczyły dwa wieczory, żeby utonąć w kilku tytułach, które później kupiliśmy sobie w domu (np. „Sekretne życie drzew”).

Profil FB.