Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Podróż z dzieckiem do Australii to wspaniały pomysł. Jest tam ciepło, ludzie są mili, a sama Australia jest miejscem bardzo wyjątkowym i zdecydowanie wartym odwiedzenia. Jednak oprócz egzotycznych zwierząt i wspaniałej, unikalnej przyrody Australia ma nam do zaoferowania dużo więcej, niestety nie tylko pozytywnych rzeczy… O czym warto pamiętać jadąc z dzieckiem do Australii?

Pojechaliśmy z Basią do Australii w lutym 2017 roku, gdy Basia miała 14 miesięcy. Na szczęście mieliśmy już nieco doświadczenia w podróżach z dzieckiem w ciepłe miejsca, dzięki czemu uniknęliśmy wielu wpadek. Jednak o wielu innych ważnych zasadach dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu. Żebyście Wy byli przygotowani jeszcze przed wyjazdem zamieszczam 5 najważniejszych zasad, które moim zdaniem są kluczowe, by Wasz wyjazd był udany, a Wasze dziecko wróciło z niego całe i zdrowe.

Właściwy ubiór

Australia jest krajem, który boryka się z „dziurą ozonową” czyli spadkiem stężenia ozonu w stratosferze, co powoduje przedostawanie się większej ilości promieni ultrafioletowych do samej powierzchni. Co to oznacza dla mieszkańców i osób podróżujących do Australii? Ciągłe myślenie o stosowaniu filtra z wysokim SPF oraz noszenie ubrań zakrywających ciało i najlepiej również wyposażonych w filtr. O ile dorośli mogą czasem „zapomnieć” posmarować się kremem przed wyjściem z domu, o tyle w przypadku dziecka nie wchodzi to w grę. Badania pokazują, że dziecko, które przeżyło poparzenie słoneczne w dzieciństwie ma zdecydowanie wyższe ryzyko zachorowania na raka skóry w przyszłości (źródło).

W jaki sposób zadbać o skórę naszego dziecka? Zawsze, ale to absolutnie zawsze na pół godziny przed wyjściem z domu czy hotelu należy posmarować dziecko od stóp do głów kremem z wysokim filtrem SPF. Pamiętajcie również o stopach, tam bardzo często dochodzi do poparzeń np. w miejscach gdzie skóra jest odsłonięta między paskami sandałów. To był błąd, który my popełniliśmy, na szczęście sandały Basi miały wyjątkowo dużo pasków.

Warto zainwestować również w strój plażowy (jednoczęściowy lub koszulkę i spodenki) ze specjalnej tkaniny, której przepuszczalność promieni UV porównywalna jest do kremu z filtrem SPF 50, dla porównania normalna koszulka bawełniana to równowartość kremu z SPF 15. Różnica jest ogromna, prawda?

Należy pamiętać również o nakryciu głowy, najlepiej również ze specjalnej tkaniny. Czapka lub kapelusz powinna mieć daszek lub większe rondo by zakrywać również twarz i kark. W Australii istnieje we wszystkich szkołach obowiązek noszenia kapeluszy w miesiącach letnich, stanowią one część mundurka szkolnego.

Dobrym pomysłem jest również przywiezienie ze sobą lub kupienie na miejscu małego namiotu plażowego, który również zrobiony jest z tkaniny, której przepuszczalność porównywana jest do kremu z filtrem 50 SPF.

Przebywając w Australii można zauważyć, że poświęcają oni dużo uwagi „walce” z promieniowaniem. Przy większych plażach znajdują się wyświetlacze aktualnego poziomu promieniowania i powiem szczerze, że zaledwie kilka razy widziałam, żeby norma nie była znacznie przekroczona. Zwykle wskaźnik pokazywał dwucyfrową liczbę w 14 stopniowej skali.

ubrania-i-akcersowia

  1. Koszulka UV  / 2. Czapka  / 3. Kapelusz  / 4. Okulary przeciwsłoneczne 

Podsumowując

Zasada 1: Zawsze używajcie kremów z wysokim filtrem UV, zakładajcie kapelusz i specjalne ubrania.

Pająki i inne

O Australii często się mówi, że wszystko chce nas tam zabić – pająki, węże, rekiny, aligatory… I o ile większość z tego jest przesadzona, o tyle jednego jestem pewna. Pająki istnieją, jest ich dużo i część z nich jest niebezpieczna dla człowieka, szczególnie małego czyli np. naszego dziecka.

Już w trakcie drugiego dnia naszego pobytu w Perth natknęliśmy się w domu naszych przyjaciół na najbardziej jadowitego pająka jakiego można spotkać w tym regionie – kuzyna czarnej wdowy o wdzięcznej nazwie Red Back. Choć pająk nie jest zbyt duży (około 3 cm średnicy) to jego zabarwiony na czerwono odwłok nie bez powodu pełni funkcję ostrzegawczą. Dla dorosłego ugryzienie jest niezwykle bolesne i kończy się pobytem w szpitalu, dla dziecka może być śmiertelne. Dlatego my do spania dla Basi wybraliśmy łóżeczko-namiot, firmy Deryan którego rozpinana część stanowi moskitierę, która skutecznie oddziela Baśkę na czas snu od wszelkiego robactwa. Dodatkowo wykonane jest z materiału, który chroni dziecko przed promieniowaniem UV. Ważne jest również by po wyjęciu z niego dziecka rano również zamknąć namiot na czas gdy go nie używamy by żaden stawonóg nie postanowił sie w nim zadomowić. Warto też podnosić deski toaletowe zanim się usiądzie na sedesie, podobno Red Backi upodobały sobie szczególnie to miejsce. One ogólnie bardzo lubią wilgotne środowisko, wiec mogą się pojawić także w trakcie kąpieli (tak było w moim przypadku). Niestety nie wiem jak jest w innych częściach Australii gdzie istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo spotkania większego pająka.

lozeczka-turystyczne

  1. Łóżeczko – namiot / 2. Składane łóżeczko / 3. Okrągły namiocik

Podsumowując

Zasada 2: Starajcie się używać moskitier w trakcie spania i bądźcie bardzo ostrożni w ciągu dnia, szczególnie w toalecie.

Jazda samochodem

Australia to ogromny kraj, w którym mieszkając 50 kilometrów od centrum miasta możemy powiedzieć, że nadal mieszkamy „blisko”. Jadąc tam samochód jest praktycznie niezbędny. Wynajmując samochód najlepiej zatroszczyć się również o dobry fotelik dla dziecka (dla dzieci do 4 go roku najlepiej taki skierowany tyłem do kierunku jazdy). Jednak równie ważne jest to by zadbać o zasłonkę do okna.

Zaraz zapytacie czy chodzi mi o takie fajne przylepiane zasłonki z dziurkami i obrazkami bohaterów z kreskówek. Ja bym postawiła raczej na rolety, które są bardziej obszerne. W Polsce stosujemy je po to, żeby naszemu dziecku nie świeciło słońce w oczy i żeby mogło spokojnie spać w trakcie podróży. W Australii jednak należy znowu pamiętać o promieniowaniu UV. Szyby samochodowe przepuszczają aż 70% promieniowania UVA i 10% promieniowania UVB. Co oznacza, że nie opalimy się przez nie (bo za to odpowiada promieniowanie UVB), jednak duża ilość promieniowania UVA przenika w głąb naszej skóry co może doprowadzić nie tylko do powstania zmarszczek, ale nawet do nowotworu.

Podsumowując

Zasada 3: Zawsze zasłaniajcie okno samochodu przy którym podróżuje Wasze dziecko.

Uwaga na udar

W Australii lekcje wychowania fizycznego zwykle odbywają się rano, boiska i place zabaw dla dzieci są zacienione, a i tak, szczególnie w miesiącach letnich zalecenia są takie by dzieci nie wychodziły z domu między 11 a 15. Wszystko dlatego, że oprócz niebezpiecznego promieniowania narażeni jesteśmy również na wysokie temperatury, które mogą doprowadzić do udaru cieplnego. Niestety najbardziej zarażone są właśnie dzieci. Jeśli musicie wyjść z domu między 11 a 15 to pamiętajcie o tym by skrywać się głównie w cieniu i nie wystawiać na najgorszą „żarówę”. Koniecznie noście ze sobą butelki z wodą i zachęcajcie dziecko do picia. Ja polecam butelki wielorazowe z wkładem chłodzącym (naprawdę warto!). Najlepiej ubrać się też w przewiewne ubrania z naturalnych materiałów.

Podsumowując

Zasada 4: Unikajcie przebywania na zewnątrz w godzinach gdy słońce jest najwyżej, zabezpieczajcie się przed działaniem upału.

 

Mądre podejście do oceanu

Ocean jest cudowny, tak samo jak plaże, które okala. Surfing to narodowy sport Australii, który jest nie tylko widowiskowy, ale też niebezpieczny. Należy pamiętać, że woda to żywioł. Jako dziewczyna surfera widziałam już naprawdę wiele, łącznie ze złamanym żebrem i obitym nosem przez samą siłę wody! Puszczając dziecko do wody, czy to po to żeby uprawiało sporty wodne, czy też zażyło kąpieli warto pamiętać o kilku ważnych rzeczach. Nigdy nie spuszczajcie dziecka z oka i nie puszczajcie go do wody samego. Ocean ma zupełnie inną charakterystykę niż jezioro czy nawet morze. Woda jest nieprzewidywalna i potrafi uderzyć z ogromną siłą, przewracając i wciągając dziecko do środka. Będąc w Australii nie możemy też zapomnieć o rekinach. Nie ma co popadać w paranoję, jednak należy pamiętać, że rekiny są tu obecne i chociaż miejscowi surferzy starają się żyć z nimi w zgodzie, to rekiny nie zawsze o tym wiedzą i zdarzają się ataki na ludzi. W okolicach Perth często gdy pojawia się rekin można zauważyć śledzący go helikopter. Nie bójcie się ich, jednak miejcie to z tyłu głowy, że to również ich dom.

Kolejnym ważnym aspektem kąpieli jest ponowna aplikacja kremu z filtrem SPF, bo nawet gdy używamy tego wodoodpornego to prawdopodobnie większość starliśmy z siebie w trakcie wycierania ciała ręcznikiem.

Podsumowując

Zasada 5: Ocean może być nieprzewidywalny, dlatego nigdy nie spuszczaj dziecka, po kąpieli smaruj ponownie filtrem i uważaj na ostrzeżenia o rekinach.